Gdzieś w Afryce leży sobie państwo Wakanda. Z pozoru - kraj biednych pasterzy, w rzeczywistości - wysoce rozwinięte, technologiczne królestwo. Na tronie właśnie ma zasiąść następca tronu - T'Challa, którego poznaliśmy już w poprzedniej odsłonie kinowego uniwersum Marvela. Młody król będzie musiał się zmierzyć nie tylko z oczekiwaniami wobec nowego władcy ale także niespodziewanym zagrożeniem, które zakłóci spokój, skrytych dla świata wakandyjczyków."Czarna Pantera" to pierwszy film z czarnoskórym superbohaterem. I to pierwszy film Marvela tak bardzo zainspirowany kulturą Afryki. Już w jednej z początkowych scen możemy zachłysnąć się niesamowitym designem. Kostiumy, charakteryzacja czy scenografia przenoszą nas wprost w środek Czarnego Lądu. Ten film wygląda bajecznie! Zachwycona oglądałam sceny rytuałów plemiennych, poznawałam zasady i prawa panujące w Wakandzie. Samo państwo przedstawione jest naprawdę dobrze. Ale najmocniejszą stroną filmu są jego bohaterowie! Postaci napisane są rewelacyjnie, a w szczególności panie! Shuri (młodsza siostra króla, a przy okazji geniusz technologiczny, bijący na głowę Tony'ego Starka), Nakia (była? dziewczyna) i moja ulubiona bohaterka - Okoye (generał straży) to prawdziwe twardzielki. Choćby dla nich warto zobaczyć ten film. Niezłe też wypada postać antagonisty, którego motywacje są jasne i zrozumiałe. Doskonale wiemy co nim kieruje i gdyby nie dość drastyczne środki podjęte do osiągnięcia celu, ja byłabym nawet skłonna przyznać mu rację.
"Czarna Pantera" ma przewagę na niejednym filmem z wspólnego uniwersum bo doskonale sprawdza się w oddzieleniu od niego. Każdy widz z satysfakcją może go obejrzeć, nie znając historii Thora czy Iron Mana. A proszę mi wierzyć, że bawić się można świetnie! Chociaż film utrzymany jest w dużo poważniejszym tonie niż większość superbohaterskich produkcji Marvela to nie brakuje w nim humorystycznych akcentów, a humor ten jest każdorazowo bardzo trafny.
"Czarna Pantera" inspiruje się zarówno afrykańską kulturą, jak i technologią jutra i udowadnia nam, że obie te rzeczywistości się nie wykluczają, że można łączyć postęp cywilizacyjny z magicznymi rytuałami. Pokazuje także, że kobiety mogą być większymi "kozakami" niż faceci! Wakanda forever!!!
P.S. Koniecznie wybierajcie wersję z napisami, dajcie sobie szansę na usłyszenie wakandyjskiego akcentu!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz